Co zrobić z mnogością nowych odmian?

Wprowadzenie na rynek na początku lat 90. odmiany klubowej (chronionej patentem)  Pink Lady wywołało małą rewolucję w sadownictwie. Wprowadzenie odmiany na rynek w zorganizowany sposób oznaczało zmianę sposobu myślenia o produkcji owoców, a przede wszystkim o zasadach sprzedaży nowych odmian.

Scentralizowany skup owoców odmiany Pink Lady dał producentom owoców większe zyski niż tylko cena owoców. Przemyślana promocja i ograniczenia nałożone na produkcję drzew i owoców dały nadzieję na ustalenie długoterminowo korzystnych cen. Wprowadzenie odmiany Pink Lady na rynek pokazało, jak nowa odmiana może przynieść sukces szkółkarzowi, sadownikowi i przede wszystkim właścicielowi patentu. Dzięki roztropnej promocji, ta odmiana jest doskonale rozpoznawana. Niedawne badania przeprowadzone w Anglii wskazują, że Pink Lady jest odmianą zdecydowanie najlepiej rozpoznawalną wśród kobiet-konsumentek.

Pytanie: “Którą odmianę powinno się zasadzić?” jest jednym z najczęściej zadawanych przez sadowników. Oferta odmian jest tak bogata, że trudno jest dokonać właściwego wyboru. W ostatnich 20 latach na rynku pojawiły się dziesiątki nowych odmian i sportów. Niewiele z nich jednak odniosło sukces.

Od pomysłu do zarobku
Od stuleci ludzie podejmowali próby ulepszania odmian jabłoni. Początkowo kierowali się głównie wielkością, smakiem i kolorem. Obecnie selekcjonuje się odmiany także pod kątem odporności na choroby i szkodniki. Prace nad krzyżowaniem nowych odmian prowadzone są przede wszystkim w szkółkach mających programy tworzenia nowych odmian oraz w specjalnych instytutach badawczych specjalizujących się w hodowli nowych odmian, często finansowanych w dużej mierze z pieniędzy publicznych. Od kilkudziesięciu lat szkółkarze próbują poszerzać swoją ofertę dzięki tworzeniu nowych odmian na podstawie badań nad krzyżowaniem. W ostatnich latach, prócz szkółkarzy, pojawiają się też nowe przedsiębiorstwa, które wąsko specjalizują się właśnie w tworzeniu nowych odmian.
Współcześnie, nowa ciekawa odmiana może przynieść spore zyski. Licencje na sprzedawane drzewka są bardzo surowe i często dodatkowym źródłem zarobku są tantiemy ze sprzedaży owoców.

W efekcie, taki rozwój sytuacji przyniósł na rynek znaczący napływ nowych odmian, spośród których muszą dokonać wyboru szkółkarze i sadownicy. Nie jest to wybór prosty. Starannie zaplanowane kampanie promocyjne nowych odmian  czynią je bardzo atrakcyjnymi, lecz często zdarza się, że sadownicy w rzeczywistości zbyt mało o nich wiedzą. Brakuje ogniwa pośredniego, miejsca, gdzie przeprowadzano by na niewielką skalę badania, które pomogłyby ustalić, na ile dana odmiana odpowiada zapotrzebowaniu sadowników i konsumentów.
Można podsumować, że w ostatnich 20 latach, tylko kilka odmian odniosło sukces. Poza odmianami Gala, Fuji, Braeburn, na niewielką skalę uprawiane są Pink Lady, Junami, Rubens, Modi, Jazz i Kanzi. Ponadto, na rynku można zauważyć jeszcze kilka odmian niszowych, na przykład dla producentów zainteresowanych sprzedażą w domowych warunkach na niewielką skalę.

W Polsce to Sampion jest przykładem nowej odmiany, która dobrze się rozwinęła. Stanowi on w tej chwili 15% polskiej produkcji jabłek.

“Starocie” trzymają się mocno
Na początku lat 90. znawcy tematu byli zgodni: produkcja odmiany Golden Delicious będzie w kolejnych latach wyraźnie się zmniejszała. Oczekiwali też, że z czasem zmniejszy się udział rynkowy odmian Red Delicious i Granny Smith. Obecnie możemy stwierdzić, że te stare odmiany nieco zmniejszyły zasięg, ale procentowo dalej stanowią poważną część produkcji. Na Rycinie 1 przedstawione są dane o procentowym udziale różnych odmian jabłek w produkcji w latach 1992, 2002 i 2012 w krajach Europy Zachodniej i Południowej.

Około 40% produkcji jabłek w zachodniej i południowej Europie stanowią stare odmiany: Golden Delicious, Red Delicious i Granny Smith. W ostatnich 20 latach wyraźnie zwiększyła się produkcja odmian Jonagold i przede wszystkim Gala. Te dwie odmiany stanowią razem 25% produkcji. Nowe odmiany, Braeburn, Fuji, i w mniejszym stopniu Pink Lady w ostatnich latach zaczęły być sadzone na większą skalę i w zaczynają, choć jeszcze nieśmiało, odgrywać coraz znaczniejszą rolę na europejskim rynku jabłek. Zachodnioeuropejskie odmiany Boskoop i Koksa pomarańczowa są zagrożone wyginięciem, podobnie jak Morgenduft i Gloster.

Nadchodzą nowe odmiany?
W ostatnich 20 latach na rynku pojawiło się bardzo wiele nowych odmian. W latach dziewięćdziesiątych na rynku sporo było tak zwanych wolnych odmian. Sadownik płacił wtedy dodatkowo za licencję na drzewko, ale potem mógł już bez ograniczeń produkować i sprzedawać owoce. Jednak w ostatnich dziesięciu latach niemal każda nowa odmiana wchodząca na rynek ma status klubowej. Proces produkcji, począwszy od drzewek, aż do zbytu owoców jest dla każdej z tych odmian całkowicie uregulowany i każdy musi się do niego dostosować pod groźbą kar finansowych.

Duże szkółki i przedsiębiorstwa tworzące nowe odmiany działają ręka w rękę i starają się w stosunkowo krótkim czasie odzyskać środki zainwestowane w stworzenie nowych odmian. Osiągają to dzięki ustalaniu wysokich cen licencji dla sadowników kupujących sadzonki oraz opłat za sprzedawane owoce. W przypadku kilku odmian klubowych, nie poprzestają już nawet na produkcji drzewek, lecz próbują promować odmianę i zwiększać jej rozpoznawalność wśród konsumentów. Choć w tym zakresie można mówić jedynie o jednostkowych sukcesach. Poza wspomnianą już odmianą Pink Lady, pewne możliwości rynkowe dają też Jazz i Kanzi. Większość nowych odmian w najlepszym przypadku odgrywa, lub będzie odgrywać, jakąkolwiek rolę jedynie na poziomie lokalnym.

Przyczyny słabych wyników nowych odmian są wielorakie. Nowości jest tak wiele, że na przykład supermarkety muszą dokonywać wyborów, mając jedynie ograniczoną możliwość pokazywania owoców. Zawsze gdy w asortymencie pojawia się nowa odmiana, oznacza to że inne jabłka w całości lub częściowo znikną z oferty. Producent takiej odmiany zrobi więc wszystko, by utrzymać wywalczoną pozycję, na przykład oferując swój produkt po niższej cenie. Niektóre supermarkety uznają za korzystne oferowanie w sprzedaży jedynie nowych odmian. Wyróżniają się wówczas na rynku i dzięki tak zwanym odmianom niszowym zdobywają nowych klientów. Lecz gdy sprzedaż spada, przestawiają się na kolejną odmianę, przez co niemożliwe jest budowanie nowego rynku zbytu. Sadownicy, szczególnie produkujący jabłka i gruszki, potrzebują wielu lat, by osiągnąć wolumen produkcji, który jest dostatecznie duży, by stać się interesującym partnerem dla supermarketu. Z początku ich produkcja jest zbyt mała, by zainteresowała się nimi jakakolwiek sieć sklepów, a gdy wreszcie osiągną pożądaną wielkość produkcji, po krótkim okresie sprzedaży sklep przestawia się na następną odmianę.
Różne nowe odmiany po prostu nie są w stanie sprostać wymaganiom konsumentów. Wygląd, smak lub czas przechowywania na sklepowej półce okazują się być rozczarowujące. Część nowych odmian wypada z konkurencji, ponieważ okazują się być mało interesujące dla sadowników. Ze względu na długi czas produkcji lub małą ilość owoców nadających się do zapakowania na sprzedaż, mimo wyższej ceny, nie są opłacalne dla sadownika. Także choroby, takie jak zaraza ogniowa i nowotwory drzew przyczyniają się do tego, że przyszłość nowych odmian nie wygląda obiecująco.

Zwykle te negatywne cechy danej odmiany nie dające jej szans na rynku odkrywa się już po posadzeniu drzewek. W ten sposób sadownicy ponoszą spore koszty.

W najbliższych latach coraz większego znaczenia będzie nabierało krzyżowanie odmian pod kątem odporności na choroby i/lub szkodniki. Środki ochrony roślin stanowią obciążenie dla środowiska i każdy przekonuje, by zmniejszać ich stosowanie. Toczy się publiczna dyskusja dotycząca tego, jak stworzyć takie odporne odmiany. Interesującą możliwością jest takie prowadzenie krzyżówek, aby dodać tego rodzaju odporność do istniejących odmian. Te odmiany są już znane konsumentom i nie trzeba ponosić kosztów związanych z ich promocją.

Powinniśmy też walczyć o to, by nowe odmiany najpierw były przez kilka lat testowane przez niezależne ośrodki badawcze, zanim trafią na rynek. Jeśli okaże się, że dana odmiana rokuje na sukces komercyjny dla sadownika, może zyskać sobie miejsce na półce supermarketu.

[NEW_PAGE]Sporty nie zawsze są lepsze
Tak długo, jak na rynku pojawiają się nowe odmiany, będziemy poszukiwać ulepszeń. Każda odmiana ma swoje słabości. U Golden Delicious ordzawianie jest dużym problemem. Dzięki stworzeniu sporta Golden Delicious Reinders, udaje się osiągnąć większy wolumen gładkich owoców nadających się do paczkowania (pack-out). W przypadku niemal każdej odmiany dwukolorowej, stworzono sporta, który wyraźnie lepiej się wybarwia. Jak dotąd pojawiły się dziesiątki sportów takich odmian jak Jonagold, Gala, Fuji itp. Niemal każdy szkółkarz ma swoje sporty.

W ostatnich latach pośród odmian standardowych pojawiają się sporty, które wyraźnie wcześniej dojrzewają. Beni Shogun to wcześnie dojrzewający sport odmiany Fuji, który sadzony jest w Europie Północnej, ma on jednak wyraźnie mniejszą zawartość cukru niż owoce Fuji z południa Europy. Także Jonagold doczekał się wcześnie dojrzewających sportów – Robeijn i Early Jonagold można zbierać około miesiąc wcześniej. Oba sporty mają jednak tę wadę, że ich produkcja jest stanowczo zbyt mała.

Sporty obliczone na poprawę koloru są interesujące ze względu na zwiększenie liczby owoców pakowanych ostatecznie na sprzedaż, co więcej, koszty zbiorów są często niższe. Można zebrać więcej owoców niższym nakładem pracy.

Jednak po wprowadzeniu sportów o lepszym wybarwieniu obserwujemy problemy związane ze specyficznym smakiem danej odmiany. Odmiany, które trudniej się wybarwiają, zbiera się zwykle nieco później. Dzięki temu w pełni rozwija się smak. W praktyce okazuje się często, że sporty tych odmian, które wcześniej się wybarwiają są też wcześniej zbierane. Kolor pojawia się więc już odpowiedni, ale smak jeszcze nie. Wiele sportów powinno być zbieranych w tym samym momencie, co odmiana podstawowa.

Niemal każda odmiana ma liczne sporty o lepszym wybarwieniu i jest normalną praktyką, że wszystkie trafiają na rynek. A więc w przypadku odmian Jonagold i Gala mamy sporty jasno- i ciemnoczerwone, prążkowane i gładkie. Ta różnorodność wyglądu utrudnia sprzedaż jabłek supermarketom. Konsument kupuje jednego dnia ciemno wybarwione jabłka Jonagold, a za tydzień już ich nie ma, gdyż tym razem wybrano do sprzedaży te jasne.

Nowa odmiana
Każdy szkółkarz pragnie wyhodowania odmiany idealnej. Produkcja musi być wysoka i regularna. Odsetek owoców nadających się do zapakowania – co najmniej 90%. Odmiana nie może być podatna na choroby, takie jak nowotwory i zaraza ogniowa. Oczywiście owoce powinny doskonale smakować i dobrze trzymać się na sklepowych półkach. Niestety niewiele odmian jest w stanie sprostać tym wymaganiom. Kilka odmian jednak się wyróżnia i są to w większości odmiany starsze, takie jak Jonagold, Gala i Golden Delicious, które są sadzone po prostu dlatego, że trudno wybrać cokolwiek innego. W Polsce lubianą i przez to poszukiwaną odmianą pozostaje Szampion. Przy każdej z nich trzeba mieć jednak na uwadze ich wady. Jednym z powodów, dla których pozyskuje się nowe odmiany jest to, że konsumenci ich poszukują. Trzeba jednak mieć na uwadze, że konsumenci nie proszą o nowe odmiany jako takie, a po prostu o owoce dobrej jakości. Ważną rolę odgrywają tu kolor, smak, twardość i odporność na przechowywanie. W ostatnich latach konsumpcja jabłek w Europie mocno spada. Inne rodzaje owoców stanowią dla nich konkurencję. Ale najważniejszą przyczyną tego spadku jest słaba jakość owoców w supermarketach. Wiele owoców jest uszkodzonych, zbyt dojrzałych lub źle wyeksponowanych. W ten sposób ogrom pracy włożonej w wyhodowanie dobrych owoców może zostać zaprzepaszczony w ciągu kilku dni.

W ostatnich latach zainwestowano w Holandii dużo pieniędzy we wprowadzanie nowych odmian na rynek. Po 10 latach możemy uznać, że tylko niewielki ułamek tych odmian okazał się przynosić zyski, a holenderska branża sadownicza swoje prawo bytu powinna opierać na optymalnym zagospodarowaniu rynkowym starszych odmian, takich jak Elstar, Jonagold i Konferencja.

W naszym sektorze zostały na przykład ostatnio wyraźnie zaostrzone standardy jakości. Ustalono nowe wartości wymagane dla twardości, koloru i dopuszczalnych uszkodzeń. Innowacje w zakresie technologii przechowywania i przede wszystkim wprowadzenie systemu SmartFresh spowodowały, że wygląd i czas przechowywania wielu odmian znacznie się poprawiły. Sadownicy mający bezpośredni dostęp do konsumentów stwierdzają, że wydłużenie czasu, jaki owoce mogą spędzić na sklepowych półkach w przypadku odmian Elstar i Jonagold spowodował spektakularny wzrost sprzedaży.

Sadownicy zawsze będą poszukiwali nowej, doskonałej odmiany. W każdym dziesięcioleciu będą powstawały dobre odmiany. Ale inwestowanie w nowości, które nie zostały sprawdzone w wieloletnich testach przez niezależne instytuty badawcze, a gdzie niemal jedynym źródłem informacji o danej odmianie jest śliczna broszurka – jest niezmiernie ryzykowne. Spróbujmy najpierw dokonać wyboru najlepszych sportów z obecnych odmian. Może ich być wiele, gdyż są podobne ze względu na kształt i kolor.

Reintrodukcja istniejących odmian może się okazać bardzo trudna, lecz jeśli zwróci się uwagę na jakość i prezentację, odmiany takie jak Jonagold i Szampion mogą jeszcze przez długie lata być sprzedawane za dobre pieniądze. To daje nam miejsce i czas, by szukać nowej odmiany. To poszukiwanie musi mieć odpowiednio ustalony cel, aby nowe odmiany zostały poddane starannej selekcji.

Jos de Wit, Fruitconsult
Wykład wygłoszony na V Konferencji Odmianowej 21.11.2011 r. w Sandomierzu

Related Posts

None found

Poprzedni artykułEFSA odrzuca wnioski z badań Seraliniego nad szkodliwością GMO
Następny artykułKonferencja „Eksport świeżych i mrożonych owoców”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię

ZGODA NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH *

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.