Polska chce współpracować z Komisją Europejską, by uniknąć kar za nieskuteczne rozwiązanie problemu zanieczyszczenia wód azotanami - zadeklarował w środę 19 czerwca w Brukseli minister rolnictwa Stanisław Kalemba. Przyznał, że może się to wiązać z kosztami dla rolników.
Pod koniec stycznia br. Komisja pozwała Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości UE za niewłaściwe wdrażanie dyrektywy azotanowej. W środę w Brukseli Kalemba i minister środowiska Marcin Korolec poinformowali unijnego komisarza ds. środowiska Janeza Potocznika, jak Polska zamierza wywiązać się ze zobowiązań, wynikających z dyrektywy azotanowej.
Dyrektywa ta służy ochronie jakości wód w Europie poprzez zapobieganie zanieczyszczeniom wód gruntowych i powierzchniowych azotanami pochodzącymi z rolnictwa. Azotany są szeroko stosowanie jako nawozy, ich nadmierne stężenie powoduje poważne zanieczyszczenie wody.
Zgodnie z dyrektywą państwa UE powinny wyznaczyć obszary szczególnie narażone na zanieczyszczenia azotanami oraz podejmować działania mające na celu ograniczanie zanieczyszczeń na tych obszarach oraz zapobieganie im. Chodzi np. o czasowe zakazy stosowania nawozów naturalnych i chemicznych, zapewnienie odpowiednio pojemnych miejsc składowania nawozu naturalnego w okresach, gdy nie wolno go stosować, oraz wprowadzenie ograniczeń stosowania nawozów.
Kalemba powiedział dziennikarzom, że obecnie takie działania wdrażane są w Polsce na obszarze obejmującym 7,36 proc. użytków rolnych. Ale Komisji bardzo zależy na poszerzeniu tego obszaru.
Pozywając w styczniu Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE Komisja argumentowała, że strefy narażone na zanieczyszczenie azotanami wyznaczono tylko na niewielkiej części terytorium Polski. W ocenie KE przyjęte w Polsce przepisy i plany działania dotyczące wyznaczonych stref „są mało precyzyjne i zawierają wiele braków, w tym przewidują zbyt krótkie czasowe zakazy stosowania nawozów oraz niedostateczne ograniczenia stosowania nawozów naturalnych i chemicznych”.
Za: PAP
pg
pg